Sala jest przepiękna! Wypełniona tłumem fanek wydaje się tak pełna życia i emocji. Wszystko jest dopracowane na ostatni guzik. Naszym wielkim szczęściem jest to, że mamy zakwaterowane miejsce od razu przy scenie! Czyż to nie jest zbyt piękne? Sekret działa! Nareszcie zajęłyśmy opłacone za odpowiednią cenę miejsca. Słyszę wielki szum, podekscytowanie fanek. Zauważam jak każda spogląda na siebie z nienawiścią. Wymieniając się z Klaudią swoimi emocjami, przeżyciami rozbłysnęły wielkie światła, które wręcz mnie oślepiły. Serce zaczyna bić jak oszalałe, cała drżę. Słychać głos. Kogo? Justina! O mój Boże! Wszystko rozpoczyna piosenka " Pray ". Nagle ukazuję się postać Biebera! Jest ubrany w szarą skórzaną kurtkę, szare spodnie, które ledwo co trzymają się na tyłku, białe buty, a fryzura jak zawsze jest idealna. Rozpoczyna się krzyk, płacz. Wsłuchując się w słowa wydobywane przez chłopaka, oczy zaczynają nabierać słonych kropli. Pragnę zatrzymać tę chwilę, niech trwa wiecznie. Być może to jedyny moment, w którym widzę go na żywo! Obym tylko nie zemdlała i nie straciła go z pola widzenia, bo opuszczę zbyt zbyt wiele. Podchodzi do krawędzi sceny. Patrzy na każdą z osobna swoimi słodkimi oczami. Wpatruję się w niego, oczekując na to, że odwzajemni spojrzenie. Czekam i czekam. Odchodzi. Zaczyna się następny utwór. Nie wierzę, to mój ulubiony - " Stuck in the moment ". Śpiewam płacząc, ledwo wydobywając z siebie głos, cichutko podążam za jego ustami. Jego ruchy, cała sceneria, to wszystko jest tak niezwykłe. Po trzydziestominutowym wstrząsie emocjonalnym, nadszedł czas na kluczowy gwóźdź występu. Justin wybiera dziewczynę, która wejdzie na scenę, dostanie bukiet róż, a do tego będzie miała szansę by zaśpiewał dla niej piosenkę. Wybierz mnie, wybierz mnie - modlę się. Wszystko poszło w zapomnienie. Szczęściarą jest tleniona blondynka, która jest w białych króciutkich szortach. Faceci! Zła spoglądam na całe show. Zżera mnie zazdrość, ale staram się utrzymać trzeźwość umysłu. Przecież i tak z nim nigdy nie będę, po co miałabym psuć sobie nerwy? Po wykańczającym utworze nadszedł czas na " One time " .. Wszyscy śpiewają i tańczą. Jest wspaniale! Nagle rozpoczyna się lekkie trącanie ze strony dziewcząt, które stoją z tyłu. Wzrasta poziom nerwów. Fanki zaczynają przepychać się, chcą być jak najbliższej sceny. Czuję jak barierka coraz bardziej wbija mi się w brzuch. Zaczyna brakować tchu. Ogarnia mnie strach. Ochroniarze starają się opanować tłum. Bieber nadal śpiewa, jakby nie widział co się dzieje! Zasrany dzieciak. Mógłby chociaż powiedzieć, aby wszyscy się uspokoili. Powoli zaczynam tracić oddech. Napierają na mnie z każdej strony. Nagle wszystko się rozmazuję. Ciemność.
- Proszę pani, słyszy mnie pani? - odzywa się nieznajomy głos.
- Yhymm.. - nie wiedząc co się dzieje, lekko pomrukuję.
- Halo, niech pani odpowie czy mnie słychać - nalega.
- Słyszę - mówię osłabiona.
Skraplają moje usta wodą. Podnoszą i przenoszą z ziemi na skórzaną kanapę. Powoli otwieram oczy i widzę dość małe pomieszczenie. Przede mną stoi dwóch facetów ubranych w białe fartuchy.
- Straciła pani przytomność. Fanki zaczęły się popychać, zaczęły się bójki. Została pani przygnieciona, mało brakowało, a skończyło by się fatalnie.
Zapomniałam wspomnieć, że wszystko było mówione w języku angielskim. Dziękowałam mamie, że tak bardzo dręczyła mnie dodatkowymi lekcjami właśnie z tego języka. Bez problemu mogłam się z nimi porozumieć.
- Jak się pani czuję?
- Nie pani tylko Patrycja, nie postarzajcie mnie - nie wiem skąd miałam siłę na żarty, czułam się naprawdę fatalnie.
- Dobrze Patrycjo, a więc jak samopoczucie? - zaśmiali się.
- A jak mogę się czuć po zderzeniu z falą psychofanek Biebera? - odwzajemniłam uśmiech.
- Rozumiemy, że nie jest zbyt dobrze, ale postaramy się, aby wszystko wróciło do normy - uspokajali.
Leżąc tak i przypominając sobie serię zdarzeń zastanawiałam się gdzie podziewa się moja kuzynka. Zapytałam o mój telefon komórkowym. Dostarczono mi go w zaskakująco szybkim tempie. Wybrałam numer.
- Halo?
- No hej Klaudia, właśnie.. - nie dokończyłam.
- Patrycja odwal się ode mnie. Specjalnie udawałaś, że straciłaś przytomność, żeby być obiektem zainteresowań Justina? Nie pamiętasz jak się Tobą interesował, kiedy leżałaś za tą barierką? Żałosna jesteś. Nie wracaj do mojego domu, już powiedziałam rodzicom, że postanowiłaś pojechać z koleżanką z powrotem do Polski. Włożyłam Ci do torebki 400zł, więc się ciesz, że masz na hotel. Spadaj z mojego życia - rozłączyła się.
Czuję ponowne szybkie bicie serca, łzy spływają mi po policzkach. Dobrze, że zostałam sama w pokoju. Po cholerę szłam na ten idiotyczny koncert?! Jak ona tak mogła ze mną postąpić, gdzie ja mam się podziać?! Płaczę, płaczę z bezsilności. Nie wiem nawet gdzie ja jestem! Po dwudziestu minutach słyszę pukanie do drzwi.
Zapraszam na mojego bloga z biżuterią handmade. :)
OdpowiedzUsuńwww.hendmejdy.blogspot.com